środa, 14 maja 2014

Rozdział 3

10 lat temu :
- Lisa to będzie tylko pół roku. - powiedział Memo.
- Ty chyba sobie jaja robisz. Pół roku ?! Tylko ?!- krzyczała brunetka.- No to jak to tylko pół roku to może nie wiem zostaw mnie na dłużej.
- Co ty bredzisz ?! Nie zostawiam cię tylko...
- O znowu to słowo, "tylko" to twój ulubiony wyraz ?! Cholera Memo ! Ty się chyba nie słyszysz. To ja ci powiem jak to będzie wyglądało z mojej perspektywy. To jest AŻ pół roku ! Chcesz sobie wyjechać i co ?! Jak ja mam tu funkcjonować bez ciebie. My od dziecka nie spędziliśmy bez siebie dnia. Ale nie no to tylko 180 takich dni, nie no więcej.
- Lepiej jakbym ci powiedział, że nie chcę jechać, że sobie tego nie wyobrażam. Zastanawiam się czy to jest tego warte. Dzień bez ciebie jest stracony.- wziął jej twarz w dłonie. - Ale zrozum to szansa.- pocałował ją. - Przestań już się dąsać. Cris tu będzie z tobą, będziesz miała łatwiej. On się tobą zaopiekuje.
- Tak, masz rację, jednak ja mam lepiej.
- Tylko macie być grzeczni. - puścił jej oczko i musnął jej usta.


Teraz :
Byli w drodze już od kilku godzin. Wybrali samochód, zawsze lubili razem podróżować. Kiedyś robili to w trójkę, teraz jest inaczej. Musieli przyzwyczaić się że nie zostawił ich na pół roku, już nigdy go nie zobaczą. Nie było łatwo, ale teraz jest trochę lepiej.
- Pamiętasz jak wyjechał na TYLKO pół roku ? - spytała.
- Tobie powiedział tylko, mi, że to aż pół roku bez ciebie. Bał się i nie wiedział czy sobie poradzi.
- Poradził sobie.
- Tak. - uśmiechnął się. - Ale nie przewidział skutków swojego wyjazdu.- między nimi narodziła sie niezręczna cisza, którą przerwała Lisa.
- Zabieramy od razu Juniora ?
- Tak, nie chcę już być bez niego. Tęsknie za nim.
- Nie spodziewałam się, że to właśnie ty pierwszy będziesz miał dziecko. - zaśmiała się.
- Ja też nie, ale widzisz. Życie. Co zamierzasz zrobić w Portugalii ?
- Wiesz od jego śmierci nie byłam w naszym mieszkaniu
- Jak to ? - zdziwił się brunet.
- Nigdy nie miałam na to siły. Zamieszkałam z rodzicami, tak było lepiej. Moja mama pojechała tam po pogrzebie i przykryła wszystkie meble folią wiedziała, że nie prędko będę wstanie tam wrócić, zmierzyć się z duchami przyszłości. Ale zrobię to z tobą. - złapała go za dłoń, którą on mocno ścisnął.
- Czyli co najpierw jedziemy do was ? - pokiwała głową.
- Do mnie, Cristiano do mnie, my umarliśmy 9 lat temu.- znowu ścisnął jej rękę i zjechał na pobocze. - Czemu się zatrzymałeś ? - zanim zdążył odpowiedzieć pojawił się przy jej drzwiach, otworzył jej i podał jej swoją dłoń. Ona ją chwyciła, a on mocnym pchnięciem sprawił że znalazła się w jego ramionach. Przytulał ją tak mocno jakby chciał uchronić ją przed światem teraźniejszym i tym z przeszłości. Była najważniejsza, liczyła się tylko ona, wiedział, że nie pozwoli sobie jej stracić kolejny raz.
- Zatrzymałem się, bo chciałem cię przytulić. - mówił jej do ucha. Ona zaśmiała się w jego ramię. - Powiem ci coś, choć pewnie to wiesz.-teraz stali patrząc sobie w oczy.- Jesteś dla mnie ważna, cholernie, nie myśl, że kiedykolwiek z ciebie zrezygnowałem. Nie myśl, że kiedykolwiek to zrobię. Nie stracę cię. To, że jego nie ma to ... nie wiem pech, cholerna niesprawiedliwość, niewyobrażalna strata, ale my żyjemy. On chciał żeby nic się nie zmieniło, a może żeby wiele się zmieniło, żeby było inaczej, ale nie gorzej. Zawsze będzie z nami, ale nie można żyć duchami przeszłości, nie można żyć dla ducha Lisa. On jest tutaj. - ręką wskazał jej serce. - Pojedziemy tam RAZEM, od dzisiaj już zawsze będę przy tobie.
- Uważaj bo jak wyzdrowieje to się nie wyplączesz i do końca moich dni będę zrzędzić ci nad uchem.- oboje się zaśmiali.
- Nawet nie wiesz jak tego pragnę. -odpowiedział, a ona musnęła delikatnie jego usta, ale wiedział, że to nie pocałunek kochanków, a ludzi których wiele łączy, ale zdefiniować to co właściwie ich łączy jest trudno. Pomógł jej wsiąść i ruszyli w dalszą drogę, drogę ku duchom przeszłości. Do końca nie było wiadomo, które z nich bardziej boi się starcia z przeszłością. Cris obudził ją pod blokiem, gdzie mieściło się JEJ, już tylko jej mieszkanie.
- Gotowa ? - spytał, gdy przekręcała w zamku klucz.
- Bardziej nie będę. - wymusiła uśmiech, ale on wiedział, że nie był szczery. Złapała go za rękę i weszli do środka zapalając światło w holu. Na ścianach po obu stronach były ich zdjęcia, był tam też on, byli szczęśliwi, każde to zdjęcie to chwila szczęścia, błogiej radości, mieli wszystko, a mówiąc wszystko mieli na myśli SIEBIE. To była przyjaźń, która nie zdarza się często. Lisa przystanęła przy ich wspólnym zdjęciu zrobionym z zaskoczenie, jak Memo próbuje ją za coś przeprosić.
- Byłam na niego zła, bo poszedł z tobą na mecz, a nie poszedł na kolację u moich rodziców.
- To był mecz o mistrzostwo.
- To była rodzinna kolacja ! - zaśmiał się. - Przepraszał mnie, potrafił to robić jak nikt inny, a najpiękniejsze w nim było to, że zawsze robił to szczerze, bo nigdy nic co zrobił, nie było zrobione z zamiarem sprawienia mi przykrości.
- Dlatego zawsze mu wybaczałaś ? - pokiwała głową.
- Do dzisiaj nie wiem jak on mi wybaczył... - szli dalej, udali się do salonu. Cris zdjął folię z kanapy.
- Pamiętam jak rozlałem tu piwo. - zaśmiała się dźwięcznie.
- Tak bardzo wtedy krzyczałam.
- Bardzo. - zaśmiał się.
- Kochałam tą kanapę, Memo na niej spał kiedy się kłóciliśmy, ale ja i tak do niego przychodziłam. Najpierw wyrzucałam go z sypialni, a potem przylatywałam tu do niego. - ścisnęła mocniej jego dłoń. Zauważyła w kuchni kubek na blacie. - To był jego kubek.- dotknęła go ręką. - Dostał go ode mnie, tak bez okazji.
- Całkiem fajny. - skomentował Cris. - Gdzie masz jakieś pudła, to będzie pierwsza rzecz jaką spakujesz.
- Nie chce pakować go do pudła jak niechciany prezent. Wolę spakować go do walizki, tak jakby wyjechał na zawsze, ale jakbyśmy mieli się jeszcze spotkać.
- Tak Lisa spotkamy się wszyscy, w innej rzeczywistości. - wyjęła z szafy walizki i wsadziła do niej jego ulubiony kubek.
- Spakuje zdjęcia, te wiszące w holu. - przytaknęła. Ona udała się do sypialni, pościel była niepoprawiona, Memo nigdy tego nie robił, uważał, że nie ma sensu. Usiadła na łóżku i przetarła dłonią "jego" część łóżka. Chociaż to nigdy tak nie działało, on tego nie uznawał, spali pod jedną kołdrą i zazwyczaj też dzielili jedną poduszkę, bo on pchał się na nią. Zaśmiała się na to wspomnienie. Obok łóżka na półce zobaczyła jej zdjęcie z Crisem, to było wtedy gdy Memo wyjechał.
- Jak ci idzie ? - spytał brunet wchodząc do sypialni. Nie odpowiedziała dalej wpatrywała się w to zdjęcie. - To był trudny czas.
- Tak wiele zmienił w naszym życiu.


-----------------------------------------
10 lat temu :
Memo nie było już 4 miesiące, a Lisa i Cris spędzali ze sobą każdą chwilę. Właściwie można powiedzieć, że Cris chwilowo zajął jego miejsce, zamieszkał z nią, bo nie lubiła być sama. Między nimi zaczęło się coś dziać, choć oboje starali się wyprzeć to co się dzieje, udawać że jest tak jak kiedyś. Siedzieli razem oglądając jakiś film, gdy brunetka położyła głowę na ramieniu mężczyzny, a on objął ją ramieniem. Tak sprawił że siedzieli wtuleni w siebie. To nie był obrazek przedstawiający przyjaciół. Zdecydowanie nie tak wyglądają przyjaciele.
- Memo to wielki szczęściarz. - zaczął Cris. Spojrzała mu pytająco w oczy.- Lisa nie udawaj. Ma ciebie, jesteś darem. Rozumiesz ?!
- Co ty mówisz ? Piłeś coś ? - zaśmiała się nerwowo, bała się kierunku w jakim może podążać ta rozmowa.
- Jesteś ślepa ?! Jezu Lisa. - wstał i zaczął nerwowo chodzić po salonie.
- Ej Cristiano co się dzieje ?- zagrodziła mu drogę swoją osobą, on długo wpatrywał się w jej oczy.  Nie myśląc o konsekwencjach, pocałował ją. Całował ją z miłością, namiętnością, wielkim uczuciem, którym ją darzył. To nie był przyjacielski pocałunek, zdecydowanie nie. Ona nie przeszkodziła, wręcz przeciwnie oddała pocałunek z taką samą gorliwością, wplotła palce w jego włosy, a on zaczął dłońmi błądzić po jej ciele. Nagle oderwała się od niego i wtuliła mocno w jego tors płacząc przy tym głośno.
- Cśśśś. Lisa nie płacz, błagam . - przytulał ją mocno do siebie.
- Co my robimy ? Cris tak nie można.
- Ej to ja cię pocałowałem przepraszam, chciałem żebyś wiedziała. Kocham cię.
- Ja ciebie też kocham Cristiano. - mówiła przez łzy.
- Ale nie tak, jak ja ciebie. Ja kocham cię jak przyjaciółkę i jak kobietę. - ukrył twarz w dłoniach. - Muszę iść.
- Jak to ?! Wychodzisz ? Teraz ? Uważasz, że zostawienie mnie to dobry pomysł. Crsitiano spójrz na mnie.- uklęknęła przed nim i zabrała jego dłoń tak aby widzieć jego twarz, jego oczy które zdradzały to co dzieje się w jego wnętrzu. Były pełne smutku, ogarnięte beznadzieją. - Kocham cię, ale to nic nie zmienia. To Memo rozumiesz, to zawsze będzie on. To on jest miłością mojego życia. Przykro mi.
- Nawet nie wiesz jak mnie jest przykro, ale on bardziej na ciebie zasługuje. - wyszedł trzaskając drzwiami i zostawiając ją płaczącą na podłodze, chciała go zatrzymać, ale wiedziała, że nie ma prawa być egoistką.


----------------------------------------------------
Teraz :
Siedziała i znowu płakała, a on wiedział, że rozpamiętywali tą samą chwilę, nie miał siły do niej podejść.
- Tak bardzo cię zraniłam.- płakała ukrywając twarz w dłoniach, nie wiedział co ma powiedzieć. Usiadł obok, chciał ją przytulić, ale nie wiedział czy to dobry pomysł. - Nie myśl, że nie chciałam cię wtedy zatrzymać. Chciałam. - spojrzała na niego.
- Dlaczego tego nie zrobiłaś ?
- Bo byłabym egoistką. Wiesz, że to z tym wspomnieniem najciężej mi się zmierzyć. Rozkochałam cie w sobie, wiedząc, że to ON jest miłością mojego życia, jest jego sensem, centrum mojego wszechświata. Rozumiesz ?! Ignorowałam wszystkie sygnały, które mi dawałeś, ani razu cię nie przystopowałam nie odepchnęłam, a wiesz dlaczego ? - spojrzał pytająco. - Bo wiedziałam, że nie mogę bez ciebie żyć, że jesteś mi potrzebny, potrzebny w moim życiu.
- Tak jak Memo ? - spytał mając w oczach łzy.
- Tak samo i inaczej. To nie było tak, że ty nie zasługiwałeś na mnie. To ja nie zasługiwałam, ani na ciebie ani na niego. Kiedyś opowiem ci historię jego powrotu, ale nie teraz.
- Dlaczego ? Mieliśmy spakować ten fragment naszego życia.
- Okej masz rację.


----------------------------------------------------------
10 lat temu :
Odebrała Memo  z lotniska, nie potrafiła się cieszyć jego powrotem w pełni. Co z tego, że odzyskała jego jak straciła Cristiano, nie rozmawiali ze sobą od miesiąca, od tamtego wieczora. Widziała kilka razy jego samochód pod blokiem, ale nie miała odwagi zadzwonić albo zejść do niego. Schrzaniła, tak bardzo zraniła jego i siebie, ale jej ból się nie liczył, był niczym.
- Ej Lisa czy ty mnie w ogóle słuchasz ? - spytał Memo. - Nudzę cię ?
- No co ty kochanie, tylko boli mnie głowa.
- Dlaczego Cris nie przyjechał ?
- Nie wiem, pewnie nie mógł. - Memo nie drążył. Zobaczyła pod blokiem samochód przyjaciela, ucieszyła się i przestraszyła równocześnie. Memo wysiadł i od razu uściskał przyjaciela. Gdy się od siebie oderwali Cristiano podszedł do Lisy i przytulił ją przelotnie, wiedziała że robi to tylko żeby zachować pozory. On nie chciał tego robić, ale wiedział, ze to wzbudzi podejrzenia przyjaciela. Poszli na górę, Memo cały czas coś opowiadał, mówił i mówił. Oni nie odzywali się starali się na siebie nie patrzeć, Lisa starała się nie przebywać z nimi w jednym pomieszczeniu cały czas coś robiła. Cristiano szybko poszedł. Ona była wtedy w kuchni. Poczuła na swoim brzuchu ręce ukochanego.
- Kochanie co się dzieje ? - spytał z troską w głosie.
- A co ma się dziać ?
- Cris nic nie mówi, ty też siedzisz cicho to nie jest do was podobne.  - obrócił ją w swoją stronę.
- Wszystko jest ok. -  nigdy nie potrafiła kłamać, zwłaszcza przy człowieku, który wie o niej wszystko.
- Chcę wiedzieć, chcę znać nawet najbardziej bolesną prawdę.- Delikatnie ją pocałował, a jej oczy się zaszkliły. - Ejjj, powiedz mi.
- Ostrzegam, że mnie znienawidzisz. Mam nadzieję, że tylko mnie.
- Nie potrafię Lisa, nie da się znienawidzić kogoś do kogo należy twoje serce. - rozpłakała się.
- Całowałam się z Cristiano. - nic nie powiedział jedynie na nią patrzył. - Powiedz coś. Nakrzycz na mnie. Cokolwiek. Memo błagam powiedz co myślisz.
- Kochasz go ?
- Wiesz, że tak. - spuściła wzrok, a on ręką uniósł jej podbródek tak by znowu patrzyła na niego.
- Wiesz, że nie o to pytam. Pytam czy kochasz go tak jak mnie ? Jak mężczyznę ? - bał się odpowiedzi.
- Nie, nie tak jak ciebie. Inaczej...
- Ale jak mężczyznę, nie tak jak przyjaciela. - chciała coś powiedzieć. - Nic nie mów, nie musisz. Twoje oczy mówią za ciebie.
- To nie tak.
- Jeżeli chcesz z nim być, to ja odejdę.
- Nie ! - krzyknęła. - Nie możesz tego zrobić. Zrozum kocham Cristiano, ale to ty jesteś miłością mojego życia, to zawsze byłeś ty. To ty jesteś moim powietrzem, powodem dla którego codziennie wstaje. Jesteś
- centrum mojego wszechświata. - dokończył za nią i mocno do siebie przyciągnął, całując przy tym namiętnie.
- Ale nie zrezygnuję z niego. Zawsze będzie dla mnie ważny.- powiedziała gdy oderwali się od siebie.
- Nie pozwolę ci zrezygnować z tej przyjaźni. Wierzę ci we wszystko co mówisz. Wiem, że to ja jestem tym jedynym.

-------------------------------------
Teraz :
- Teraz już wszystko rozumiem. - powiedział brunet

3 komentarze:

  1. Rozpłakałam się jak czytałam ten rozdział. Jest świetny <3 Z niecierpliwością czekam na nexta :)
    Zapraszam również do siebie http://l-amor-con-amor-se-paga.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojeeej, na prawdę cudowny rozdział. Tyle emocji w jednym... czekam na kolejny ;*
    Zapraszam na ostatni rozdział, który pojawił się na http://he-was-gone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozpłakałam się :C To był na prawdę smutny rozdział :C Ale piszesz świetnie moja droga :) Przepraszam, że dodaję tak późno czytam, ale po prostu mam masę pracy, zdaję na wyższe oceny i jeszcze bierzmowanie za pasem... Więc mam nadzieję, że zrozumiesz :) W wolnej chwili zapraszam do siebie :)
    Do następnego :D

    OdpowiedzUsuń